Kryzys najbardziej we znaki dął się właśnie właścicielom nieruchomości. To sprzedaż działek budowlanych, wynajem lokali i mieszkań ucerpiał najbardziej na kryzysie. No bo jaką decyzję lepiej odłożyc w czasie? Kupno żywności, lub środków najbardziej potrzebnych do życia, czy działki budowlanej? Każdy normalny człowiek odłoży kupno nieruchomości, chyba, że akurat jest bez dachu nad głową. Znając polskie realia nawet młode małżeństwa wolą się wstrzymać z kupne/wynajęciem mieszkania i pomieszkać dłużej u rodziców niż głodować. Tak więc sektorem który najbardziej ucierpiał na kryzysie jest sektor nieruchomości. Początkowo sprzedaż mieszkań spadła o około 70%. Rekordowy spadek zainteresowania kupnem nowych lokali odnotowała Łódź, gdzie w lutym tamtego roku wszystkie agencje sprzedału tylko 15 mieszkań.
skomentuj (0)
Sprzedaż mieszkań wkracza z powrotem na pewny grunt. Światowy kryzys gospodarczy, jak się okazało, nie wpłynął znacząco na warunki w Polsce i sytuacja szybko wraca do normy.
Przede wszystkim mija panika związana z zastojem na rynku nieruchomości w drugiej połowie 2009 roku. Wiadomo już że rok 2010 będzie dobrym rokiem dla developerów. Planuje się nowe inwestycje i wygląda na to, że inwestorzy nie mają wątpliwości, iż nowo wybudowane lokale się sprzedadzą. Jest więc pewne, że klienci będą mieli z czego wybierać.
Nadal jednak częste są kłopoty z kredytowaniem zakupu mieszkań i domów. Banki obawiają się ryzyka i stosują zaostrzone kryteria przyznawania kredytów. Mamy nadzieję, że ta sytuacja stoponiowo ulegnie zmianie, ciężko bowiem w Polsce kupić nieruchomości bez pomocy banku.
Trzy czwarte warszawiaków mając do wyboru mieszkanie w centrum miasta lub o połowę większy dom pod Warszawą, wybrałaby to drugie. Taki jest wynik badania przeprowadzonego przez serwis eNieruchmości.pl. Wynika z niego jasno, że większość mieszkańców Warszawy woli wygodny dom pod miastem, niż mniejsze mieszkanie, nawet w samym centrum.
Ta tendencja utrzymuje się już od pewnego czasu. Najczęściej z miasta wyprowadzają się małżeństwa między 30 a 40 rokiem życia, z jednym lub dwójką dzieci. Często są to przedstawiciele wolnych zawodoów lub właściciele firm, którzy nie muszą dojeżdżać do pracy w godzinach szczytu.
Wyprowadzają się warszawiacy z dziada pradziada. Wygląda na to, że bardziej od rodzinej tradycji zależy nam na wygodzie i, co zrozumiałe, odpowiedznich warunkach do wychowania dzieci - a za takie na pewno łatwiej uznać dom z ogrodem w spokojnej okolicy, niż ciasne mieszkanie z małym podwórkiem.
Czy jeśli taka tendencja się utrzyma, a nawet, jak się przewiduje, przybierze na sile, to w rezultacie stanieją mieszkania w stolicy? Trudno powiedziec, ale na pewno można już mówić o masowych wyprowadzkach młodych ludzi. Pozostaje nadzieja, że warszawiacy "napływowi" zrównoważą ilość mieszkańców pozostających w granicach miasta.
W Poznaniu powstał projekt przeprowadzki starszych osób, które wynajmują mieszkania komunalne, do TBS-ów. Budowany właśnie blok przy ulicy Łużyckiej ma być wyposazony w windy, a mieszkania w nim mają być dostosowane do potrzeb mieszkańców w zaawansowanym wieku. Dwie trzecie mieszkań będzie kawalerkami, co jest wygodnym rozwiązaniem dla osób samotnych, szczególnie w wieku, w którym tciężko już jest doglądać duzego mieszkania. A właśnie w takich, nierzadko jeszcze przedwojennych lokalach mieszka w Polsce wielu starszych ludzi. Zdarza się, że samotna osoba w podeszłym wieku mieszka w niemal 100-metrowym mieszkaniu ogrzewanym za pomoca pieców kaflowych. Wysiłek, jaki trzeba włożyć w palenie w piecach i sprzątanie pomieszczeń przynajmniej raz zna jakiś czas jest zdecydowanie zbyt duży dla samotnego mieszkańca. Ważną kwestią jest także czynsz za tak duży lokal.
TBS-y, o których mowa, charakteryzują się wprawdzie dość wysokim czynszem (10,5 zł/m.kw), ale na zamianie większego mieszkania na mniejsze lokatorzy odniosą korzyść. Ludowe porzekadło mówi, że "starych drzew się nie przesadza" - program cieszy się jednak zainteresowaniem.
Aby skorzystać z zamiany, trzeba posiadać udokumentoweany dochód i mieszkanie komunalne, a także wpłacić kaucję w wysokości rocznego czynszu. Zgłoszenia można składac do 16 grudnia w Wydziale Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Urzędu Miasta.
Ostatnio robi się głośno o uczciwości zawodowej w internecie. Sprawa dotyczy ogłoszeń o sprzedaży lub wynajmie mieszkań . Najczęstszy przypadek, na który skarżą się użytkownicy internetu, to róznice między mieszkaniem oferowanym w internetowym ogłoszeniu, a prawdziwym. Róznice dotyczą stanu mieszkania, wielkości, ceny, a nawet adresu. To odbicie procederu, który do niedawna był powszechny wśród niektórych agencji dających ogłoszenia w gazetach. Klient, znęcony atrakcyjną ofertą, telefonował do agencji, gdzie słyszał: "Niestety ta oferta jest już nieaktualna, ale mamy kilka innych." Oczywiście te "inne" nie były już tak korzystne, ale pierwszy kontakt został nawiązany i często owocował umową.
W internecie łatwiej wyśledzić tego typu postępowanie, niż w gazecie. Tym bardziej, że niestety często są to ogłoszenia kopiowane i powielane w licznych portalach bez zgody ogłoszeniodawcy - nawet jeśli autor oferty umieści w niej wyraźny zakaz kopiowania treści i zdjęć. Praktyka ta ma oczywiście na celu zwiększenie ruchu na stronie przez większą ilośc ogłoszeń, jednakże, jak kłamstwo, ma krótkie nogi i w ostatecznym rozrachunku raczej nie przysporzy firmie popularności.
Co w tej sytuacji robić? Przede wszystkim samemu postępowac uczciwie, zamieszczając na swojej stronie internetowej tylko prawdziwe ogłoszenia, do których ma się prawo. Klienci bardzo sobie cenią uczciwe agencje i chętnie sobie je nawzajem polecają - pamiętajmy, że solidna usługa zawsze jest najlepsza reklamą.
Korzystałam ze strony antyweb.pl.
Jak wiedzą wszyscy śledzący trendy na rynku nieruchomości, od drugiej połowy 2008 roku spadają ceny mieszkań. Na początku 2009 r zanotowano spadek cen nawet o 10% w stosunku do cen z połowy 2008 roku. Spadek ten zanotowano nawet w Warszawie, która dość długo broniła się przed tą sytuacją.
Spadek cen wynika z mniejszej dostępności kredytów - w związku ze światowym kryzysem gospodarczym banki wymagają własnego wkładu, utrudniony jest też dostęp do kredytów w frankach szwajcarskich. Sytuację poprawia nieco rządowy program "Rodzina na swoim". Wciąż jednak deweloperzy dysponują ok. 10,6 tys. lokali w Warszawie, zaś w Krakowie – 5,5 tys., z czego ponad 25% stanowią mieszkania już wybudowane, na które nadal nie ma nabywców.
Dobra wiadomość to ta, że w ostatnim półroczu znacznie spadły stopy oprocentowania kredytów. O ile sytuacja na rynku pracy nieco się ustabilizuje, kupujący będą bardziej skłonni do brania kredytów i nabywania mieszkań. Ostatnie badania wskazują, że między czerwcem a lipcem ceny mieszkań jeśli spadały, to nieznacznie - średnio o 1%. Pod koniec roku można się więc spodziewać stabilizacji na rynku.
Warto wspomnieć na koniec o nowych inwestycjach: pewna grupa deweloperów już szykuje się na spodziewany wzrost popytu w latach 2011 i 2012 - mimo ograniczonej skłonności banków do finansowania sektora deweloperskiego ruszają więc nowe przedsięwzięcia.